Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta…

…czyli ostatni mecz Odlewu w sezonie 2003/2004. Naszym przeciwnikiem na Bird Arena będzie Warta Poz-Okna Ocieszyn.
WZPN uznał już przed sezonem, że Odlew nie będzie rozdawał kart w B-klasie. Dlatego mimo że teoretycznie mecze dwóch ostatnich kolejek powinny być rozgrywane o tej samej godzinie, spotkanie srebrno-czarnych z windowsami zostanie rozegrane w sobotę o 15 na Bułgarskiej. To dla nas ostatni akord sezonu, bo w ostatniej kolejce pauzujemy.
Zniechęcony ostatnimi porażkami fekwencyjnymi nie wierzę w to, że pojawią się tłumy. Ale może się mylę i zagramy w jedenastu? Zbiórka o 14 (dla Dudzika: nie o 14.57) przed szatniami.
Mnie tym razem nie będzie. Obowiązki Pana Domu będzie pełnił wiceprezes Rana.
Darzbór!
A za tydzień może zagramy sparing z nową ekipą z Owińsk. ... Czytaj dalej!

W plecy z Łopuchowem

Zacięty opór faworyzowanemu liderowi z Łopuchowa stawili w sobotnie popołudnie piłkarze Odlewu. Przegrali 0:5 (0:1).
Rywale pojawili się na Bułgarskiej wsparci kilkunastoosobową grupą kibiców. Część z nich stanowiły prawdopodobnie przedstawicielki lokalnego Koła Gospodyń Wiejskich częstujące po meczu swoich pupili grzaną kiełbasą z termosów. Cała ekipa przyjechała autobusem. Wskazuje to na poważne możliwości organizacyjne łopuchowian szykujących się do powrotu do A-klasy. Powrót ten musi nastąpić w tym sezonie, bo specjalnie skomponowana pieśń klubowa jest wyposażona w następujący refren:
„KS Orły z Łopuchowa
To drużyna A-klasowa”
W połączeniu z discopolowym podkładem ten dwuwiersz robi kolosalne wrażenie.
Poznaniacy pojawili się w przyzwoitym składzie, ale bez… koszulek. Okazało się, że koncepcja każdy pierze po sobie zbankrutowała. Efekt był taki, że na czternastu piłkarzy mieliśmy trzynaście koszulek. Wobec tego nienajlepiej dysponowany prezes tym razem zadowolił się rolą kierownika drużyny. Na naganę zasługuje Dudzik, który pojawił się na stadionie minutę przed planowym rozpoczęciem meczu. – Przecież mogłem w ogóle nie przyjść – odparł krytykę pod swoim adresem. Zabrakło też kaściarza Picia B., wobec czego na bramce zadebiutował znany z brawurowych interwencji na sali Młody Piciu.
Mecz zaczął się pechowo. Już w 2. min Pele starł się z rywalem i upadł tak niefortunnie, że potłukł sobie rękę. Zamiast wrócić na boisko, pojechał do szpitala. – Silne stłuczenie i zapalenie ścięgna. Do wesela się zagoi – brzmi diagnoza.
Odlew grał dzielnie, do przerwy tracąc tylko jedną kastę. Dobrze grała defensywa, w ataku jednak praktycznie nie istnieliśmy. W przerwie trener zdecydował się na zmianę ustawienia. Zaczęliśmy grać trójką obrońców, licząc na zawiązanie jakiś akcji ofensywnych. Zaczęło się to udawać przy stanie 0:5, kiedy to oddaliśmy kilka strzałów. Najdogodniejszą akcję skonstruowali w 76. min Konrad z Grupskim, ale rywal i tym razem był lepszy.
Dodajmy, że rywale kierowani przez grającego trenera Jacka Sommerfelda (10 lat temu zaliczył jeden mecz w ekstraklasie w Lechu) nas nie zlekceważyli. Grali pomysłowo, starali się długo grać piłką, a nie wbijać bezmyślnie futbolówki na nasze pole karne. Oczywiście nam też taki styl bardziej odpowiada.
Przegraliśmy, ale nie straciliśmy fasonu. Podobać się mogła ambicja i zaangażowanie wszystkich piłkarzy. W takiej formie możemy stawić poważny opór w dwóch ostatnich meczach w Łukowie i u siebie z windowsami Ocieszyn. ... Czytaj dalej!

Czy mecz z Odlewem obejrzą kibice gości?

Przez chwilę drżeliśmy w niepewności. Nie byliśmy pewni, czy wobec zakazu preyzdenta Poznania wpuszczania kibiców gości na mecze na stadionie przy ul. Bułgarskiej będziemy mogli wpuścić na nasz sobotni mecz kibiców Błękitnych Owińska.
Prezydent się jednak ulitował. Ponieważ Błękitni Owińska należą do tzw. zgód Odlewu (którą zawarliśmy ze względu na rozdawane przez nich podczas rozmaitych imprez w Owińskach bardzo sympatyczne kupony na piwo), kibice Błękitnych będą wpuszczeni na mecz z Odlewem.
Widowisko nie straci zatem na wartości i atrakcyjności, tak jak mecz Pucharu Polski Lecha z Legią. ... Czytaj dalej!

W niedzielę w Sobocie…

Z GKS Golęczewo zagraliśmy niezwykły mecz. Już po raz drugi w tej rundzie (a czwarty w ogóle) przyszło nam grać w innej wiosce, niż by na to wskazywała nazwa klubu. GKS był gospodarzem na estadio w pobliskiej Sobocie. No cóż, po tym spotkaniu można tylko powiedzieć z ironią o systemie licencji, który ponoć już obowiązuje od ładnych dziesięciu miesięcy… Obiekt piłkarski w Sobocie można porównać tylko ze „stadionem” w Tulcach, gdzie graliśmy półtora roku temu z Chemikiem Poznań: ... Czytaj dalej!

Jesteśmy najsłabsi, chcemy być lepsi…