WYYYYYGRAAAAAALLLIIIIIŚŚŚŚŚŚMYYYYYY!!!

Spróbuję raz jeszcze napisać te kilka zdań, które w porywie niezwykłej emocji skreśliłem w sobotę zaraz po naszym zaskakującym zwycięstwie nad Złotymi Złotkowo. I które siła przemożna wysłała w wirtualny kosmos. Teraz, po czasie to już nie to samo, bo emocje opadły, a zwycięstwo opite. Spróbuję jednak…
Wygraliśmy pierwszy mecz w historii – co jest gigantyczną sensacją! Gola strzelił Dudzik, ale ja nie pamietam w której minucie, bo w takich chwilach na zegarek się nie patrzy. Po takim meczu trzeba by jakoś ująć w słowa uczucie, gdy po dwóch latach jeżdżenia po B-klasie i brania w dupe ile wlezie i od kogo wlezie doczekaliśmy się wreszcie takiego sukcesu.
Wygraliśmy – to niezwykłe! Wygraliśmy – to nieoczekiwane! Wygraliśmy – to niesamowite! Wygraliśmy – to się, do kroćset, w pale nie mieści!
Żeby oddać teraz nasz stan ducha, trzeba było być na tych wszystkich meczach Odlewu, zmagać się ze składkami i beznadziejna frekwencją na meczach; jeździć w dziesiątkę na dwucyfrówki do jakichś Jarosławiów czy innych Sucharów. Trzeba było słyszeć swe zasuwające serducho, gdy ktoś krzyczał w sobotę: ”Jeszcze tylko pięć minut do końca!”
Po zakończeniu meczu przeżyliśmy chwile wspaniałej i czystej radości, której nikt nam już nie odbierze. Ta radość na wieki pozostanie nasza i będzie nam towarzyszyć podczas kolejnych dwucyfrówek i dołujących zbiórek na Esso.
Bo to jest tak, jakby stanąć u stóp Mount Everestu, spojrzeć w górę, podłamać się, ale po dwóch latach znaleźć się jednak na górze. Bo wszystko jest możliwe… ... Czytaj dalej!

Zwycięstwo!

Jeżeli kiedyś Odlew będzie miał stadion, nazwiemy go Stadionem 17 kwietnia. Bo własnie tego dnia stało się to, w co wielu nie wierzyło – wygraliśmy mecz w B-klasie!
Naszym rywalem byli Złoci Złotkowo. Jedynego gola zdobył Dudzik z rzutu karnego w 25. min meczu po faulu na Grupskim.
Obszerna i bardzo emocjonalna relacja wraz z fotkami pojawi się wkrótce. Napisał ją wiceprezes Rana, ale gdzieś zagnięła w mrokach wirtualnej przestrzeni. ... Czytaj dalej!

Finanse Odlewu: Skarbnik grozi!!!

Nie wiem, czy mam Wam co miesiąc przypominać, że trzeba płacić składki, czy coś, bo mnie cholera bierze. Zachowujecie się niestety jak g… eria. W tej chwili w kasie jest 736 zł – tj o 1970 zł za mało. Tylko trzy osoby zapłaciły wszystkie składki. Średnia zaległość na głowę to 73 złote, są jednak tacy, którzy dochodzą do prawie dwóch setek.
Prezes chce kupić kilka piłek i pompkę, wyjdzie tego ze 400 PLN i co potem? Całe szczeście, że nie chciało nam się robić browarnej imprezy zimą, bo nie było by z czego płacić za sędziów. ... Czytaj dalej!

Złoci dla zuchwałych

Skrót jest krótki: Parę Złotych leży na Bułgarskiej murawie. Trzeba je podnieść!
W sobotę gramy mecz ze Złotymi Złotkowo – zespołem, który już jesienią był do sklepania. Gdyby nie nieszczęśliwy zbieg okoliczności, być może zrobilibysmy punkty na ich piaszczystym Waldstadionie.
Teraz przyjmujemy ich na naszym )))) wspaniałym stadionie przy Bułgarskiej, który widział cuda większe niż zwycięstwo Odlewu.
Pytam: gdzie mamy wygrać, jeśli nie tu? z kim, jeśli nie ze Złotymi? kiedy, jeśli nie teraz?
Oczywiście, pod warunkiem, że ktoś z nas na ten mecz przyjdzie. Odlew bowiem chyba jeszcze nigdy nie zagrał w optymalnym składzie. Jeśli powtórzy się sytuacja ze Złotkowa, gdzie musieliśmy wystawić skład (pardon) lekko z łapanki, nie mamy czego szukać…
Nie wyobrażam sobie, żeby prawdziwy piłkarz Odlewu nie chciał wziąć udziału w takim meczu, jak starcie ze Złotymi. Iżeby nie przyszedłw sobotę na mecz z butami pod pachą!
Jak powiada Młodkowski, Złoty stale traci na wartości. Rozmieńmy go na drobne.
Reszta jest milczeniem… ... Czytaj dalej!

Remis z Biedruskiem!

Ale tylko do przerwy. Broniliśmy się dzielnie, ale bezbramkowy wynik utrzymaliśmy tylko do przerwy. Później niestety straciliśmy pięć goli, nie strzelając żadnego.
Na zbiórkę przy ESSO na Serbskiej stawiło się dwie trzecie zarządu i niecała jedna trzecia piłkarzy. To mało, wobec czego padły propozycje, by tylko zarząd pojechał do Biedruska i powiedział, że oddajemy mecz walkowerem. Być może by tak było, gdyby nie Heavik, który z prawie półgodzinnym spóźnieniem wpadł na stację. Oznaczało to, że jest nas jedenastu, zapowiedział się nawet trener. Brakowało jednak bramkarza, bowiem Piciu ma problemy sercowe (ale nie z dziewuchą, lecz z pompą).
W Biedrusku stanęło na tym, że broni Ogór na zmianę z Jackiem. Ostatecznie jednak w bramce stanął Jacek i w pierwszej połowie zagrał życiówkę, nie wpuszczając piłki do bramki.
Brak poważniejszych przygotowań do rundy wiosennej skutkował szybkim opadnięciem z sił w drugiej połowie meczu. Rywale raz po raz organizowali ataki na naszą bramkę, jednak przytomna gra obrońców powodowała łapanie biedruszczan w pułapki ofsajdowe. Niestety mało doświadczony sędzia nie reagował na okrzyki Ogóra, który zwracał uwagę arbitra słowami: Spalił!
Dwa z pięciu goli padło z ewidentnych ofsajdów. Wreszcie Ogór nie wytrzymał, zbluzgał arbitra, za co zupełnie słusznie dostał żółtą kartkę.
Mecz zakończył się wynikiem 5:0 dla Biedruska, jednak nie sposób pochwalić za ambitną grę piłkarzy Odlewu, a zwłaszcza lewego obrońcę Macieja Matyjasika. Dla tego ostatniego był to debiut w srebrno-czarnych barwach.
Następny mecz za dwa tygodnie u siebie ze Złotymi Złotkowo. ... Czytaj dalej!

Przegraliśmy, ale to nieważne

Wtopiliśmy mecz w Biedrusku. Nie pamietam ile, bo musiałem lecieć do roboty przy 0:2. Za chwilę napisze o tym prezeseiro. A jednak nie straciliśmy honoru
Pierwszy mecz rundy zawsze wywołuje wielką podnietę. Liczyliśmy, że i tak będzie tym razem. Że stęsknieni za B-klasowym futbolem zapełnimy biedruską murawę i ławkę rezerwowych chętnymi do boju z Wojskiem Polskim odlewowcami.
Stało się inaczej. Na zbiórce na Esso o godz. 10.30 zjawiło się parę osób, ale po przeliczeniu okazało się, że jest ich za mało, by … wystawić pełną jedenastkę! Prezeseiro znów zaczął robić Mirmiła i przebąkiwać coś o dymisji i czy to ma sens. Pojawiła się spontaniczna koncepcja niejechania do Biedruska w ramach wstrząsnięcia tymi, co nie przyszli.
Powiem tak… W pewnym momencie bylismy już właściwie jedną nogą w furach, by jechac do chaty.
Wtedy pojawił się spóźniony Hewik, co to może ostatnio odbierać komórę, ale nie może przez nią gadać. Było to przełomowe wydarzenie, bowiem Hewik był JEDENASTYM gniewnym człowiekiem.
Hańbiąca decyzja o oddaniu meczu walkowerem nie została podjęta. Rzucone spontanicznie hasło „Jedziemy” wcieliliśmy w życie.
Wszyscy wiedzieliśmy jednak, że jedziemy po dwucyfrówę. ... Czytaj dalej!

Zaczynamy rundę

W niedzielę początek rundy wiosennej. Jedziemy do Biedruska na mecz z Trans Rakietą.
To już trzeci pojedynek Odlewu z biedruszczanami, bo jeden zagraliśmy w Pucharze Polski. Wyniki – 0:6 i 0:7 – wyraźnie wskazują faworyta meczu…
Ten mecz i cała runda wiosenna pokażą, czy dalsza zabawa w Odlew ma jeszcze sens. Ostatnio bowiem na treningach pojawiało się kilka osób (przeważnie zresztą tych samych), zaległości w składkach zaczynają być kosmiczne, widać ogólny brak entuzjazmu (zresztą – nie ukrywam – także u prezesa). Mam nadzieję, że to wszystko się jednak nie rozsypie, a tydzień po Wielkanocy zmasakrujemy u siebie Złotych Złotkowo i pomścimy Marasa.
Mecz w Biedrusku zaczyna się w niedzielę o godz. 12. Boisko znajduje się na terenie jednostki wojskowej po prawej stronie szosy z Poznania. Zbiórka dla piłkarzy i kibiców o godz. 10.30 na stacji ESSO przy ul. Serbskiej.
Apeluję do zmotoryzowanych o wzięcie fur.
dodał: prezeseiro ... Czytaj dalej!

Jesteśmy najsłabsi, chcemy być lepsi…